-Nic nie szkodzi... i tak zrobiłaś to lepiej ode mnie. -uśmiechnełem się do niej. Poszliśmy spać. Rano obudziłem się ostatni. Dziś mieliśmy wyruszać po Sea. Podszedłem do Sunny. Była mniej zmartwiona niż poprzedniego dnia. Wyruszyliśmy. Szliśmy całą godzinę. W końcu El Passo zobaczył wielki budynek. Pogalopowaliśmy pod stadninę.
-Jaki jest plan?-zapytała Sunny.
-To może tak...-powiedziałem.-Potrzeba kogoś szybkiego którego nikt nie złapie. Ktoś chętny?
(Blue? Ktokolwiek?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz