Podreptałam za Sunny.Nie wiem czemu,ale przez następne noce nie zmrużyłam oka...Patrzałam na księżyc pogrążona w myślach."A jeśli on wróci?Co wtedy zrobię?"-myślałam.Zabierze mi syna,który może odziedziczyć geny po nim.Nie umiałam zasnąć.Po cichu wyszłam z jaskini i pogalopowałam na wzgórze.Popatrzałam na horyzont.
-Świt...-wymamrotałam.Po jakiś kilku minutach słońce wstało.Zasmuciłam się i wróciłam do stada.Znów po południu weszłam na to wzgórze.Widziałam Fire Dream ze Sunny,a koło nich mała Sea.Potem El Passo.Posmutniałam znów.
-Czemu mnie spotkał taki los i nie mogę być szczęśliwa?Czemu nie mogę mieć kochającego ogiera,który by mnie wspierał?-łzy napłynęły mi do oczu.Zamknęłam je.Spojrzałam ostatni raz na horyzont i odwróciłam się.Ruszyłam cwałem przed siebie.Nie chciałam by ktoś widział jak płaczę...Przystanęłam nad Rzeką Miłości.Spojrzałam na swój brzuch i westchnęłam.Bardzo potrzebowałam teraz kogoś kto by mnie pokochał.Spojrzałam w swoje odbicie.Łzy kapały do wody.
<Fire Dream?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz