Pasłam się a koło mnie biegał Mega Rocky. Nagle przybiegł Bayer i Blue.
-Uciekamy!!!-krzykneła Blue.
-Ludzie jadą!-wytłumaczył Bayer.
Bez chwili namysłu zaczeliśmy uciekać. Biegliśmy pod górkę. Rocky został w tyle więc pobiegłam za nim by mu pomuc. Potknełam się o kamien i spadłam na kolana. Poturlałam się w dół. Obraz mi się zamazał i po chwili przestałam sie toczyć i usłyszałam rżenie mojej mamy. Otwarłam oczy, a na mojej szyi poczułam ucisk. Zobaczyłam kowboi. Wstałam i prubowałam się wyrwać, ale na mojej szyi zacisneła się druga pentla. Chciałam przewrócić chociarz jednego Mena, ale zarzucili mi na nogę następną linę. Upadłam. Ostatnie co zobaczyłam to rżącego Rocky'ego. Obudziłam się w stajni. Bolała mnie głowa. Koło mnie w boxie stała klacz.
-Cześć, jestem Sea.Co to za miejsce?-zapytałam jej.
-Oj, uwierz mi nie chcesz wiedzieć...-odpowiedziała mi zmęczonym głosem.
-Czyli mogę się zacząć bać??? Jeżeli tak to zrobie to teraz...-przestraszyłam się.
-O nie, wręcz przeciwnie.-powiedziała klacz.-Ja mam na imie Jess i jestem tu już od 4-ech lat... gryze i kopie wszystkich na około i mam spokój. A teraz radziłabym Ci pujść spać...
-Dobrze...-przytaknełam jej układając się w słomie.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz